Tag: małżeństwo

Cisza, która zabija

Cisza, która zabija

Debiut oparty na faktach

Abbie Graves przez wiele lat była szarą pracownicą agencji literackiej. Jak sama twierdzi, wiele rzeczy inspiruje ją do pisania i tak naprawdę nigdy nie wie, które wydarzenie z jej życia, lub usłyszana wiadomość będzie inspiracją do sceny otwierającej jej nową powieść, jednak na jej debiut literacki musieliśmy poczekać aż do tego roku. Podobno “Ciche dni” zostały zainspirowane prawdziwym wydarzeniem, o którym aspirująca autorka przeczytała w gazecie. Artykuł dotyczył małżeństwa w Japonii, które nie odzywało się do siebie przez dwadzieścia trzy lata. Podobno ich dziecko nigdy nie usłyszało, żeby powiedzieli do siebie choć słowo. Ta historia tak silnie wpłynęła na Abbie Graves, że już niebawem w jej umyśle zrodził się pomysł na debiutancką powieść, która obiektywnie jest naprawdę dobrą pozycją.

Jest uczucie, nie ma słów

Bohaterowie powieści – Frank i Maggie są małżeństwem z wieloletnim stażem. Na pierwszy rzut oka wydaje się, że trwają w szczęśliwej relacji pełnej miłości. Okazuje się jednak, że od pół roku nie zamienili z sobą ani słowa. Ich życie małżeńskie toczy się w coraz bardziej krępującej ciszy. Historia zaczyna się, kiedy Frank wróciwszy do domu zastaje żonę nieprzytomną na podłodze w kuchni po przedawkowaniu leków. Kobieta trafia do szpitala, gdzie zostaje wprowadzona w śpiączkę farmakologiczną. Lekarze zachęcają Franka do rozmów z żoną, ponieważ biorą pod uwagę ewentualność, że Maggie tego nie przeżyje. Właśnie wtedy wychodzi na jaw, że mężczyzna już dawno nie rozmawiał z żoną, nie ma pojęcia o jej problemach, nie wie też, co mógłby jej powiedzieć.

Fabuła książki oparta jest na monologach, które z założenia mają z sobą nieść ogromny ładunek emocjonalny. Częściowo tak właśnie jest, choć dla niektórych akcja może się toczyć zbyt mozolnie. Kolejne niuanse z życia małżeństwa pojawiają się cyklicznie choć powoli. Widać, że autorka starała się stworzyć dopracowany obraz życia rodzinnego, jednak poza tym jest on po prostu nużący. Zresztą schemat fabularny jest podejrzanie prosty – najpierw Frank dzieli się swoją wersją historii, potem poznajemy punkt widzenia Maggie. Podczas czytania nie można się pozbyć pewnego wrażenia teatralności, czasem emocje wydają się przerysowane, a przez to sztuczne. Z bohaterami ciężko nawiązać relację, choć przyznaję – da się. Myślę, że Abbie Graves napisała książkę dla bardzo wąskiego grona czytelników, a mianowicie małżonków i rodziców. Dla reszty historia przedstawiona w książce będzie ciężka do przyswojenia, czy nawet uznania istnienia przedstawionych w niej problemów.

Nie dla każdego

Miałam już do czynienia z paroma opiniami osób młodych na temat “Cichych dni” i właściwie wszystkie przyznały, że książka obiektywnie jest dobra, ale nie dla nich. Jakby byli złymi osobami do zapoznania się z książką. Tymczasem ludzie dorośli, posiadający rodzinę, przyjmują ją zdecydowanie bardziej emocjonalnie. Można więc stwierdzić, że problematyka utworu trafi głównie do ludzi dojrzałych, którzy swoje już przeżyli. “Ciche dni” to książka, która ma swoje wady i przypadnie do gustu wąskiemu gronu czytelników, ale to nadal naprawdę dobrej jakości debiut literacki. Myślę, że warto zwrócić na Abbie Graves uwagę i ewentualnie dać jej jeszcze szansę, kiedy na rynek wejdzie jej druga książka. Przecież to dopiero początek jej literackiej drogi.

Kawa zdjęcie utworzone przez freepik - pl.freepik.com